Mechanika jest prosta do bólu: tapiemy, żeby skakać, unikamy piłek, zbieramy żetony treningowe. Sprawdźmy to — czy to wystarczy? Na początku tak, bo tempo rośnie i jest jakieś napięcie. Ale po kilku sesjach człowiek zaczyna się zastanawiać, czy gra ma w ogóle jakiś sufit, jakiś cel do osiągnięcia poza pobijaniem własnego rekordu. Żetony treningowe zbieramy po to, żeby... poprawić wyniki? Ale co to konkretnie oznacza w praktyce, gra niekoniecznie tłumaczy w sposób wyczerpujący.
Co do sterowania — jeden przycisk, strzałka w górę, koniec. To jest jednocześnie zaleta i wada tej produkcji. Zaleta, bo każdy może to ogarnąć w sekundę. Wada, bo po jakimś czasie brakuje głębi — nie ma kombinacji, nie ma alternatywnych ruchów, nie ma niczego, co by zmuszało do myślenia inaczej niż 'skocz albo nie skocz'.
Najbardziej niepokoją mnie dwie rzeczy. Po pierwsze, system punktacji wyświetla 'POINT: 0', 'POINT: 1' — i to wszystko. Czy na pewno tak mało informacji wystarczy, żeby motywować do kolejnych podejść? Po drugie, w menu widnieje przycisk 'PRIVACY POLICE' zamiast 'PRIVACY POLICY' — drobiazg, ale mówi coś o staranności, z jaką aplikacja została dopracowana.
Podsumowując: gra jest lekka, szybka i wizualnie przyjemna, ale czy ktoś, kto zainstaluje ją z myślą o regularnym graniu, faktycznie do niej wraca po tygodniu?
8 replies